„Logan” – recenzja.

Boom na komiksowe adaptacje trwa w najlepsze od lat osiemdziesiątych, a studia filmowe na wyścigi biorą się za kolejne serie zeszytów. Zrobiło się tego ostatnio sporo, sam świat komiksów Marvela rozdzielony został na kilka wytwórni (Universal, 20th Century Fox, Walt Disney, Columbia Pictures, Paramount Pictures, Lionsgate). Jak zwykle, kiedy moda na coś zapanuje dokumentnie, pieniądze na nowe produkty płyną szerokim strumieniem, ale efekty tylko z rzadka bywają wyjątkowe. Najbardziej kręcą mnie filmy wymykające się standardowemu schematowi superhero movie, jak „Sin City”, „Deadpool”, czy właśnie „Logan”. Czytaj dalej „Logan” – recenzja.

Spójrz na świat innym okiem. Recenzja „W rzeczy samej” Marka Miodownika.

„W rzeczy samej” była ostatnią książką, po jaką sięgnąłem podczas akcji CzytajPL. Nie zdążyłem jej skończyć przed utratą dostępu, więc wypożyczyłem sobie w języku oryginalnym z Biblioteki Centralnej w Manchesterze. Przyjemnie było sięgnąć po papierową książkę po serii audio- i ebooków. Zapewne dlatego: „W pro­ce­sie sta­rze­nia się pa­pie­ru po­wsta­je wie­le or­ga­nicz­nych związ­ków lot­nych na­da­ją­cych spe­cy­ficz­ny za­pach sta­rym książ­kom w bi­blio­te­kach. Choć jest to za­pach roz­kła­du, wie­le osób uwa­ża go za przy­jem­ny.” Papier to jeden z materiałów, o których wspaniale opowiada Miodownik. Łączy je to, że wszystkie zostały stworzone przez człowieka, a zwykle mało poświęcamy im uwagi. Tymczasem nowe materiały niejednokrotnie pomagały budować i rujnować imperia. Czytaj dalej Spójrz na świat innym okiem. Recenzja „W rzeczy samej” Marka Miodownika.

Wikipedia a fake news, czyli dlaczego ciągle warto wiedzy szukać w książkach.

Od dłuższego czasu w sieci coraz szerzej rozchodzi się pojęcie „fake news”. Razem z „post-prawdą” stały się modne z powodu różnych machinacji, dzięki którym rzekomo Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem, a Amerykanie na Donalda Trumpa. Zbiegło się to wszystko z postępującą kontestacją autorytetów, rozkwitem teorii spiskowych, a na dodatek z trwającą wojną informacyjną między Rosją a Zachodem oraz między środowiskami liberalnymi a konserwatywnymi. Mówi się przy okazji o kryzysie internetu, potrzebie kontroli rzetelności mediów, konieczności uczenia młodych ludzi jak weryfikować zalew informacji. To wszystko w pewnym sensie prawda. Jak trudno jednak zwykłemu człowiekowi dotrzeć do wiedzy źródłowej i ją sprawdzić? Czytaj dalej Wikipedia a fake news, czyli dlaczego ciągle warto wiedzy szukać w książkach.

„Wołyń” – wielowarstwowe arcydzieło

Wojciech Smarzowski jest płodnym reżyserem i nie widziałem jeszcze słabego filmu, który wyszedłby spod jego ręki. Lubuje się on też w gęstej atmosferze strachu, paranoi, zdrady lub zacieśniających się okoliczności, w których nikomu nie można ufać. Tak było w spektaklu Teatru Telewizji „Kuracja”, w „Domu Złym”, „Drogówce”, „Róży”… Byłem pewien, że warsztat Smarzowskiego odciśnie się na „Wołyniu”, tym bardziej że sam temat, jeśli już pominąć historyczno-polityczne konotacje, jest z gruntu rzeczy przerażający. Czy można zrobić dobry film o rzezi wołyńskiej? Czytaj dalej „Wołyń” – wielowarstwowe arcydzieło

Jaki jest Manchester?

Manchester (Photo by Joel Goodman)

Żyję w Manchesterze od niemal trzech lat, a nigdy nie napisałem na blogu ani słowa o tym mieście. Czas to zmienić. Pytacie mnie o angielską pogodę i co tu można robić. Postaram się po części odpowiedzieć na te pytania, po części wyrazić czym dla mnie jest druga metropolia Anglii. Czytaj dalej Jaki jest Manchester?

Lombardia w dwa dni, czyli co zobaczyć w Bergamo i Mediolanie.

We Włoszech byłem już cztery razy, ale nie mogłem odmówić urodzinowego wyjazdu do Mediolanu, bo, no cóż, kocham ten kraj. Od charakterystycznego zapachu nocnego powietrza na półwyspie Apenińskim, przez ciemnowłose piękności, po krajobraz, zabytki i jedzenie. Kraj, którym mogłaby być katolicko-mafijna Polska, gdyby leżała w przyjemniejszym klimacie. Czytaj dalej Lombardia w dwa dni, czyli co zobaczyć w Bergamo i Mediolanie.

„Manchester by the sea” – recenzja

Przyzwyczajony do hollywoodzkich produkcji, w których tempo i efekty specjalne przyćmiewają logikę i jakikolwiek sens fabuły, rzadko spodziewam się czegoś z zupełnie innej beczki zza oceanu. O „Manchester by the sea” słyszałem przy okazji Oscarów, ponieważ film ten był nominowany w sześciu kategoriach i ostatecznie zgarnął dwie statuetki. Ludzie mówili, że wspaniały dramat, że wyciska łzy. Czy tak jest naprawdę? Czytaj dalej „Manchester by the sea” – recenzja

„Arrival” – recenzja

Jest w ludzkości jakieś głębokie pragnienie nawiązania kontaktu z istotami pozaziemskimi. Prawdopodobnie kryje się za nim przejmujący strach przed byciem jedyną inteligentną rasą w kosmosie. Przed samotnością. Jest też dużo obaw, gdyż cywilizacja na tyle rozwinięta by nas odwiedzić, prawdopodobnie mogłaby nas potraktować jak Europejczycy rdzennych Amerykanów. Ileż to książek i filmów poruszało temat inwazji obcych? Czytaj dalej „Arrival” – recenzja

„Pasażerowie” (Passengers) – recenzja

Kiedy byłem dzieciakiem, science-fiction traktowano jako gatunek niszowy, przeznaczony dla młodzieży. Dziś wszystko związane z fantastyką, również komiksy o superbohaterach, trafiło do głównego nurtu w Hollywood. Postęp w rozwoju efektów specjalnych zamienił potwory i obcych z plastikowych kostiumów na wspaniale wygenerowane animacje. W całym tym zamieszaniu (HD, 3D, CGI, IMAX i tak dalej) coraz częściej gubi się historia, którą twórcy mieli opowiedzieć. Czytaj dalej „Pasażerowie” (Passengers) – recenzja