Dlaczego BlackBerry?

Mamy dziś do wyboru całe mnóstwo smartfonów. Wśród dostępnych urządzeń są zbudowane klasycznie, z klapką, czy wysuwane na różne sposoby, z dotykowym ekranem, klawiaturą numeryczną, lub QWERTY. Jakby tego było mało, oprócz szerokiej gamy producentów, wybór utrudnia nam dodatkowo mnoga liczba systemów operacyjnych. Nie zrozumcie mnie źle, cały ten harmider kolorów, kształtów i funkcjonalności jest najlepszym, co może nam dać wolny rynek. Każdy znajdzie coś dla siebie. Telefon z diamentową klawiaturą? Żaden problem. Pancerny? Też jest! Różowy? Proszę bardzo! Niezawodny? Z tym może być problem… Ale o tym zaraz.

            Czego oczekuję od telefonu? Nie ważne, czy będzie to smartfon, czy nie, chcę aby bateria trochę wytrzymała. To po pierwsze. Nie wyobrażam sobie posiadania urządzenia, z którym zapewnię sobie ciągłe zastanawianie się, gdzie mogę je podpiąć, by nie padło. Bateria jest jedną z najważniejszych rzeczy. Do pracy przyda się jednak smartfon, zatem kolejny krok, to zastanowienie się z jakich funkcjonalności będę korzystał i z czym nie chciałbym mieć problemów. Wiadomości tekstowe, e-maile, facebooki, tweetery, jakiś krótki filmik, może muzyka ze słuchawek, od czasu do czasu cyknę fotkę, może trochę internetu, również przez Wi-Fi, a jak znajdzie się czas to jakaś prosta gra, jakiś podcast. Kontakt jednak jest priorytetem, chcę szybko otrzymać i móc odpisać na e-mail. Chcę móc korzystać z komunikatorów. Czego nie chę? Na pewno wolałbym uniknąć utrudnień w postaci niestabilnego systemu, dziwnego umiejscowienia klawiszy (w N95 backspace był tuż obok klawisza wyłączającego aplikację – parę razy musiałem całego maila pisać od nowa), słabego wykonania, czyli odstających, odpadających, delikatnych elementów. Nie chciałbym, żeby jeden czy dwa upadki sprawiły, że telefon będzie wyglądał jak z demobilu, albo, co gorsza, już do niczego się nie nadawał. Wolałbym nie obchodzić się z moim urządzeniem jak z jajkiem. Nie mam na takie rzeczy czasu, a koncentrację naprawdę wydajniej wykorzystam, gdy poświęcę ją innym kwestiom.

Pamiętam Nokię 3310 – była świetna, mogła upaść wiele razy, a nawet się rozlecieć; wystarczyło ją złożyć do kupy i działała dalej. Jedyny minus tego telefonu, który jeszcze niewiele potrafił (choć w kultowego Snake’a grało się często), to spadająca z wiekiem wydajność baterii. Po Nokii 3310 przewinęło się przez moje ręce kilka telefonów: taki fajny niezniszczalny, wodoodporny Ericsson (rzucaliśmy nim z kumplami o ścianę i działał), jakaś za mała Nokia (dramatycznie mała – to był szczyt miniaturyzacji i dno przydatności). Godnym następcą Nokii 3310 w mojej kieszeni okazał się dopiero Sony Ericsson K750i. Niezniszczalny madafaka, służy mi już ponad pięć lat, porysowany jest jak lodowisko po konkursie jazdy figurowej, ale bateria wytrzymuje do dwóch tygodni. Przeczytałem na nim kilkadziesiąt książek (wyobraźcie sobie, na tak niewielkim ekranie!), zrobiłem masę świetnej jakości zdjęć, sprawdzałem pocztę nieraz. Mam do skubańca sentyment. W pewnym momencie do K750i dołączyła Nokia N95. Kupiona, pamiętam, ze względu na Wi-Fi, zamykany obiektyw aparatu 5Mpx, większy wyświetlacz. Myślałem, że będę robił to samo, co robiłem na K750i, tylko lepiej. Oddam tej Nokii sprawiedliwość i powiem, że przeczytałem na niej kolejne kilkadziesiąt książek, zrobiłem kolejne zdjęcia, jeszcze lepszej jakości, oraz sprawdzałem pocztę i surfowałem na falach internetu; plus także za genialne głośniki stereo i obiektyw Carl Zeiss. Nokia N95 miała bajery, które czyniły ją w tamtym czasie pseudo-topowym telefonem (nawet lekarze w House M.D. z niej korzystali): kable do podłączenia do telewizora – użyte raz, na próbę i trzy lata w pudełku, dodatkowe przyciski do muzyki – totalny szajs, przez trzy lata nie dotknąłem ani jednego. Muszę jednak powiedzieć również, co mnie doprowadzało do furii, oprócz wspomnianego zamykania aplikacji obok backspace’a. Marna plastikowa klapka od baterii na czterech gównianych minizaczepach, bo telefon upadł dwa razy i klapka była na taśmie klejącej. Po kolejnych dwóch upadkach kupowałem nową klapkę i do dziś mam ją w innym kolorze niż telefon. Co za debil wymyślił te delikatne zaczepy? Kolejna rzecz to bateria, którą trzeba ładować codziennie, niezależnie od tego, czy telefon czuwa, czy pracuje (chyba na początku było ciut lepiej, ale co z tego). Na koniec Symbian, który czasami, niewiadomo dlaczego, resetował telefon. Raz zdarzyło się to, gdy odpisywałem pół godziny na e-mail (ważna sprawa, a uwierzcie, pisanie e-maila klawiaturą numeryczną to nie bajka). Wtedy pojąłem, że Nokii więcej nie kupię. Pojąłem również, że przy wyborze kolejnego drogiego smartfona, skrupulatnie upewnię się, czy wart jest swojej ceny. Za niejeden sprzęt dostępny obecnie na rynku i nazywany topowym smartfonem, nie dałbym połowy z tego, ile za niego chcą. Niejednego nie wziąłbym nawet, gdyby dawali z nim pieniądze. Wziąłbym pieniądze…

Znacie już moje wymagania odnoście smartfonów, znacie mniej więcej doświadczenia z posiadanymi telefonami i wiecie też, jak wielki jest obecnie rynek mobilnych urządzeń. Domyślić się zatem możecie, jak trudną decyzją był wybór nowego urządzenia, przed jakim stanąłem kilka tygodni temu. Otóż wcale trudny nie był! Wykluczyłem telefony z dotykowym ekranem i bardzo mocnymi procesorami, wychodząc z założenia, że do gier są konsole, a niecały dzień żywotności baterii to z pewnością za mało. Na dobrą sprawę, w ten sposób z konkurencji odpadł w przedbiegach Iphone oraz topowe telefony HTC, czy Samsunga. Nie chcę nawet wiedzieć, co się dzieje z takimi telefonami, kiedy upadną na beton ze dwa razy. W zasadzie nie jestem pewien, czy możliwe jest wygodne odpisywanie na e-mail na dotykowej klawiaturze, albo wybieranie numeru bez patrzenia. Nokia, którą uważa się za producenta dobrych telefonów biznesowych, robi za dużo błędów konstrukcyjnych, czy dizajnerskich. Sony Ericsson, Morotola i cała reszta to obecnie albo Android, albo Windows Phone. Nagle znalazłem coś, co mnie zaintrygowało – Blackberry 9780 Bold. Solidna bateria, klawiatura QWERTY, miłe dla oka wykonanie, wszystkie możliwości, których potrzebuję. Zacząłem czytać fora i analizować.

Jedni mówią, że niszowy. Dziwne, przecież Research In Motion to trzeci producent smartfonów w Ameryce z 25% udziałem w rynku, wyprzedzony przez system Google oraz iOS. Wśród mobilnych systemów operacyjnych BlackBerry OS zajmuje czwartą pozycję na świecie, daleko za Androidem (ale z tego systemu korzysta wielu producentów, dlatego Android ma prawie 40% światowego rynku), ale już nie tak daleko za Symbianem (20% rynku) czy iOS (18% rynku). BlackBerry OS ze swoim 14% udziałem bije na głowę Microsoft Phone 7/Mobile posiadający jedynie niecałe 4% tortu systemów operacyjnych na urządzenia przenośne. Sytuacja Microsoftu może się zmienić ze względu na mariaż z Nokią.

Inni mówią, że ekskluzywny. Dziwne, przecież miliony nastolatków korzystają z Blackberry, ponieważ miedzy dwoma urządzeniami BB można tekstować za darmo w każdym miejscu na świecie. Pewnie, wygląda ów sprzęt na ekskluzywną zabawkę, wykonany jest ze starannością godną najlepszych klientów, ale wcale nie jest ani bardzo drogi, ani trudno dostępny, ani skomplikowany w obsłudze.

Czytam dalej i widzę, że terminal, jak mówią na niego fani Blackberry, działa w pełni jeśli wykupi się usługę Blackberry Internet Service za 25zł miesięcznie (teraz dostępna w Play za 10zł nawet w prepaid). Jak działa owo cudeńko z BIS sprawdzę, gdy już aktywuję w lipcu tę usługę, ale dla przykładu napiszę, że osoby posiadające terminal Blackberry i usługę BIS, mogą dzięki Blackberry Messenger konferencyjnie tekstować i przesyłać sobie zdjęcia całkowicie za darmo, choćby były w kilku różnych krajach. Kolejna korzyść to całkowicie bezpłatny i nieograniczony transfer danych (wszystko oprócz streamingu). A na dodatek szyfrowanie danych i bezpieczeństwo w standardach NATO. Argumenty, które sprawiły, że kupiłem BB Bold to jednak: bateria, genialna klawiatura (podotykałem zanim kupiłem), wykończenie, system operacyjny. Mogę robić to, co potrzebuję i lubię, wygodniej, szybciej, lepiej, bardziej niezawodnie i z większą satysfakcją.

Mówi się, być może słusznie, że terminal BlackBerry nie jest doskonały bez BIS. Ja jeszcze nie mam BIS, a już wiem, że mam doskonałe urządzenie. Oto moje wrażenia jak dotąd:

  • Z pudełka wyjąłem urządzenie, kabel USB, słuchawki i futerał. Futerał jest aktywny, co znaczy, że włożenie do niego telefonu powoduje pełną blokadę urządzenia, a wyjęcie je odblokowuje. Wygląda ten futerał stylowo. I jest świetny;
  • Samo urządzenie ma doskonałą klawiaturę QWERTY. Tak dopracowaną, że dech zapiera. Mimo malutkich klawiszy piszę całymi palcami dzięki genialnemu wyprofilowaniu. Żadna Nokia śmokia z QWERTY nie jest taka dobra;
  • Oprócz klawiatury – trackpad, który ja nazywam clitorisem. W żadnej Nokii śmokii tak dobrze nie działa. Jak odpowiednio się połechcze palcem, to satysfakcja gwarantowana;
  • Doskonały ekran (naprawdę doskonały – porządna rozdzielczość i odwzorowanie kolorów);
  • Na klapce baterii skóra, albo coś skóropodobnego. W każdym razie odkładasz telefon na biurko cicho i bez strachu, że coś pęknie. Poza tym telefon pachnie skórą! Który inny tak ma??
  • Dioda powiadamiająca – to jest błyskotliwe rozwiązanie. Nie wyciągam telefonu z futerału po każdym wyjściu z pomieszczenia na chwilę, by sprawdzić, czy coś mi przyszło,. Jak dostanę smsa, e-maila, nieodebrane połączenie, czy cokolwiek, to dioda zacznie migać. Proste i efektywne.
  • Bateria? Ostatnio po trzech dniach jeszcze miała 25%, przy module Wi-Fi włączonym na stałe, pół godziny muzyki dziennie, pół godziny internetu i dosyć częstych rozmowach. Który Iphone śmajfon, albo droid śmoid to potrafi?
  • Skróty klawiszowe – czy mając Iphone, albo HTC da się w trakcie prowadzenia samochodu przytrzymać M i zadzwonić do matki, przytrzymać W i zadzwonić do wspólnika, przytrzymać G i zadzwonić do Gargamela?
zdjęcie za BBsklep.pl

Jak widać, jestem zachwycony urządzeniem BlackBerry. Mimo braku BIS, już teraz rozumiem, dlaczego na Jeżynki mówi się CrackBerry. Uzależniają jak crack. Jeśli mnie czymś negatywnym nie zaskoczą, to nie sądzę, bym kiedyś jeszcze kupił inny telefon. Jak dotąd BlackBerry Bold nie ma wad, a w porównaniu z telefonami, które widziałem u znajomych, lub sam miałem w ręku, jest po prostu idealnie dopasowanym rozwiązaniem. Ludzie świadomi swoich potrzeb, lubiący mieć perfekcyjny sprzęt, za to nie lubiący wydawać mnóstwa pieniędzy na niedopracowane lub wręcz żałośnie pomyślane urządzenia (Nokia N95, HTC Desire HD, w tym drugim szaleniec chyba umieścił tak słabą baterię) – mają obecnie jedno rozwiązanie i jest nim BlackBerry. Za oceanem nie ma tylu mitów związanych z tą marką, co w Europie. BlackBerry nie jest niszowe, ani ekskluzywne. BlackBerry nie jest wyłącznie biznesowe. BlackBerry jest po prostu zajebiste!

– wpis oryginalnie opublikowany na marlowe.bblog.pl