„Inne Pieśni” Jacka Dukaja — recenzja

Audiobooki Książki Recenzje

Przygodę z prozą Jacka Dukaja zacząłem od przeczytania „Perfekcyjnej niedoskonałości” kilka lat temu. Później na przekór samemu sobie sięgnąłem po grubaśny „Lód”. Za każdym razem byłem zachwycony. Nie tylko sama pomysłowość autora, ale chyba głównie sposób, w jaki bawi się słowem i słowotwórstwem, mnie oczarował. Trudno byłoby oczekiwać czegoś innego po nieco wcześniejszych „Innych Pieśniach”. Dorwałem je podczas akcji CzytajPL z aplikacji Woblink (pisałem o akcji na Facebooku) i uparłem się skończyć czytanie przed upływem terminu darmowego dostępu.

Sama książka w pewnym sensie wymyka się klasyfikacji, czego nie kryje sam Dukaj. Przypomina to trochę czytanie traktatu na poły filozoficznego, na poły psychologicznego, zawiniętego w opakowanie będące mieszanką science fiction i fantasy. Jest rozmach! Są potwory, loty kosmiczne, bitwy, a wszystko dzieje się na Ziemi. Ale…

I tu pojawia się w każdej recenzji próba wyjaśnienia, dlaczego świat wykreowany przez Dukaja jest tak inny od naszego. Dlaczego to nie jest jedna z książek o alternatywnej historii. Dlaczego wreszcie czytając „Inne Pieśni” czuć się można, jakby się zabłądziło do snu pijanego greckiego filozofa.

Moim zdaniem, rozwiązaniem tego problemu może być wyobrażenie sobie, że faktycznie grecki filozof napisał książkę science fiction. W książce tej opisał, jak świat zbudowany według współczesnych mu hipotez mógł się rozwinąć w przyszłości. Takie podejście może z grubsza pomóc w przyswojeniu tego dziwnego świata, w którym rządzi forma, wszystko składa się z żywiołów zamiast atomów, w kosmosie zamiast próżni jest aether, a nikogo nie dziwi widok siedmiu palców u człowieka.

W czasach Arystotelesa wyobrażano sobie, że chorują ludzie słabi, a piękno idzie w parze z dobrem i siłą. Myślano, że Ziemia jest centrum wszechświata. Teoretyzowano możliwość zbudowania perpetuum mobile. To wszystko tu jest i jeszcze więcej. Przede wszystkim forma odciskająca się w kerosie (wosku) świata. Im silniejszą człowiek ma formę, tym łatwiej mu ją narzucić innym ludziom. Najsilniejsi są kratistosowie, ich forma wymusza na słabszych padanie na kolana i czołganie się. Kiedy dwóch kratistosów się spotka, jeden musi zginąć. Zasięg formy kratistosa to anthos. Wszystko w anthosie kratistosa odzwierciedla w pewnym sensie jego formę. Brzmi skomplikowanie? Przygotujcie się na więcej. Demiurgosi, teknitesi somy (potrafią morfować ciało według uznania klienta), nimrodowie (ochraniają okręty przed potworami morskimi), Anioły, kolonia na Księżycu….

Dukaj olśniewa językiem. Stworzony przez niego świat ocieka Greką: anthos to kwiat, keros to wosk świata, kakomorfia to zła morfa (przedrostek „kako” to z greckiego „zły”, choćby w kakofonii). Ponadto herbata to thea, kawa to qahwa, świnie powietrzne to sterowce (ale nie takie zwyczajne), Dzunguo to Chiny, ryter to rycerz, Murzyn to Negr i tak dalej…

Głównym bohaterem powieści jest pan Hieronim Berbelek, pokonany przez Czarnoksiężnika z Moskwy strategos Vistulii. Poznajemy go w kryzysie formy: przegrany, słaby, można powiedzieć, że trawiony depresją, pozbawiony motywacji. Kristoff Njute, partner Hieronima w domu kupieckim Njute, Ikita te Berbelek, wciąga byłego strategosa w handel, przez co powoli zwiększa jego chęć do życia i zmienia jego formę.

Dzięki tej działalności Berbelek poznaje tajemniczą Szulimę Amitace. To, plus nagłe pojawienie się przysłanych przez byłą żonę dzieci, prowokuje Hieronima do coraz większego zaangażowania, aż wreszcie decyduje się on wyjechać z Vodenburga w podróż do Aleksandrii.

Historia jego wędrówki przez świat jest tłem zmiany zachodzącej w formie Hieronima. Jest to coś, z czym możemy się utożsamić — przemiana głównego bohatera w drodze do coraz ważniejszych zadań i ciekawszych przygód. Ponadto, podobnie jak tułaczka Stasia i Nel we „W pustyni i w puszczy” pokazywała nam Afrykę, tak Dukaj wykorzystuje podróż Berbeleka do ukazania nam jego świata w całej okazałości.

Czy pan Berbelek odzyska swą formę? Co zobaczy? Z kim i z czym będzie musiał się zmierzyć? Cóż, musicie przeczytać „Inne Pieśni”, żeby się dowiedzieć. Sam mogę powiedzieć tylko, że „Inne Pieśni” to jedna z lepszych opowieści fantastycznych, jakie kiedykolwiek czytałem. Nie waham się sięgnąć tu po słowo arcydzieło. Gorąco polecam!

P.S. W ramach CzytajPL miałem dostęp do książek w formie elektronicznej i dźwiękowej. Niestety w tym przypadku audiobook był nieznośny. Nie chodzi tu o jakość dźwięku, a raczej o sposób, w jaki lektor akcentował słowa. Akcenty padały w tak niespodziewanych miejscach, że nie mogłem się skupić na treści. To subiektywne wrażenie nie pozwoliło mi słuchać i musiałem „Inne Pieśni” przeczytać.