Jak mity wyniosły ludzkość z jaskini na księżyc — recenzja „Sapiens. Od zwierząt do bogów”.

Audiobooki Książki Recenzje

Oryginalny podtytuł trochę lepiej oddaje treść tej książki. A brief history of humankind. Przelatujemy bowiem z prędkością dźwięku przez historię ludzkości. Nie chodzi tu jednak o daty ani bogatą bibliografię. Główne pytanie, na które chce odpowiedzieć autor, brzmi: „jak to się stało, że zwykłe małpy weszły na ścieżkę, która uczyniła je panami planety?” I w tym sensie polski podtytuł trafia w sedno.

Yuval Noah Harari to uznany i popularny izraelski historyk, mający na koncie kilka książek i dużo więcej artykułów. Zajmował się często militarnymi aspektami swojej dziedziny, lecz zasłynął dzięki świetnie sprzedającej się „Sapiens”. Jego wykłady (te po angielsku i te po hebrajsku) obejrzały na YouTube dziesiątki tysięcy osób.

Yuval Harari podczas TED Dialogues 2017 Foto: Jasmina Tomic / TED

Harari w niezwykle błyskotliwy i precyzyjny sposób mówi o początkach rodzaju ludzkiego. Zastanawia się nad przyczynami dominacji jednego z gatunków homo. Dlaczego nie przetrwał do dziś żaden człowiek neandertalski, rudolfenski czy denisowski? Jaką ewolucyjną przewagę wypracował człowiek myślący?

Główną tezą wydaje się założenie, że to zdolność do wymyślania całkowicie wirtualnych tworów zapewniła nam przewagę. Koncepcje religijne i narodowościowe pozwoliły zarządzać większą ilością jednostek niż więzy rodzinne i plemienne. Zatem wynalazek języka oraz wspólna wiara w pewne wyimaginowane wartości umożliwiły zjednoczenie większych grup przeciwko mniejszym. Autor wysuwa przypuszczenie, że inne gatunki ludzkie pozbawione były możliwości budowania grup większych niż kilkaset osobników. To zaważyło na kolejnych porażkach w starciu z liczniejszymi grupami homo sapiens.

Trzema przełomami w historii ludzkości są według Harari rewolucje: kognitywna (świadomość, język, narzędzia), rolnicza (przyrost liczby ludzi, miasta, imperia) oraz naukowa (technologia, imperializm, ideologie). Zawsze jednak rozwojowi towarzyszą mity, koncepcje całkowicie fikcyjne, ale oparte na głębokiej wierze w ich realny wpływ na świat. Ta wspólna wiara buduje zaufanie, a im więcej zaufania zupełnie obcy sobie ludzie pokładają w wyimaginowanych wartościach, tym większa owych wartości siła i tym większe rzesze potrafią one zjednoczyć.

W poczet konstruktów, o których mowa powyżej, autor zalicza religie, pieniądze, narody oraz ideologie, ale nawet spółki akcyjne. Płynie z lektury dość oczywisty wniosek, że suma zaufania ustawicznie rośnie. Weźmy przykład pieniędzy. Zaczęły jako monety z metali szlachetnych, by ewoluować w zadrukowane kawałki papieru, a ostatnio w całkowicie wirtualne sumy zapisane na kontach internetowych. Po prawdzie wartość pieniądza od początku była umowną, a płynną wymianę handlową gwarantowało właśnie zaufanie pokładane w tej umowie. Dziś ta umowna wartość jest wyłącznie łatwiej dostrzegalna.

Autor nazywa ideologie religiami humanistycznymi, w których w miejsce boga obiektem kultu jest ludzkość. Religiami, ponieważ, podobnie do nich, ideologie mają własnych proroków, męczenników czy święte księgi. Dla kapitalizmu jedną z ważnych ksiąg jest „Bogactwo narodów” Adama Smitha, dla komunizmu dzieła Marksa, dla nazizmu „Mein Kampf”. Dalej Harari dzieli religie humanistyczne według ich rozumienia, czym jest człowiek i ludzkość. Te trzy sekty to:

  • Humanizm liberalny (liberalizm) — rozumie ludzkość jako zbiór jednostek. Siłę zbiorowości widzi w sile i jakości poszczególnych osobników. Najwyższą wartość stanowi wolność jednostki.
  • Humanizm socjalny — zbiorowość jest całością i dobrem najwyższym, ale każdy jest teoretycznie równie ważnym jej elementem. Dlatego równość jest świętą prawdą socjalizmu.
  • Humanizm ewolucyjny — ludzkość rozumiana jest jako gatunek, który musi ewoluować. Należy zatem pilnować, by gatunek nie ulegał degeneracji. Stąd czystość rasy najwyższą wartością.

Nie chciałbym tutaj streszczać całego dzieła. Zależało mi jedynie na tym, by pokazać sposób widzenia świata Harariego. Na przykład, mówiąc o rewolucji naukowej, twierdzi, że zapoczątkowało ją przyznanie się do, czy też odkrycie, ignorancji. Ludzkość zrozumiała, iż nie cała wiedza została przekazana przez bogów w świętych księgach, że istnieje ogromny ocean rzeczy, o których nie mamy pojęcia. Dopiero wtedy możliwe stało się połączenie chęci zaspokojenia ciekawości z chęcią zysku, kiedy rewolucja naukowa spotkała się z imperializmem i kapitalizmem. W pewnym sensie te trzy siły wspierają się nawzajem do dziś. Do dziś także żyjemy w pułapce zapoczątkowanej rewolucją rolniczą — rozwiązujemy jeden problem, stwarzając dziesiątki nowych, a za każdym usprawnieniem produkcji żywności, medycyny czy transportu, ciągnie się wzrost liczby ludności wymagający kolejnych usprawnień.

Zgodnie z prostym systemem ocen stosowanych przeze mnie na blogu, jestem zobowiązany wystawić rekomendację: warto. Zdecydowanie. „Sapiens” powinien znaleźć miejsce w każdej domowej biblioteczce. Doskonale poprowadzony wywód. Niezwykła opowieść o gatunku, który, w perspektywie wszechświata, w ciągu sekund podźwignął się od zwierzęcej dzikości do niemalże boskiej potęgi. Nietypowe, lecz jakże spójne i ciekawe spojrzenie na mechanizmy wspierające rozwój ludzkości. Jestem pewien, że niejednemu poprzestawia co nieco w głowie. Przeczytajcie koniecznie!

[amazon_link asins=’0099590085′ template=’ProductCarousel’ store=’marsvie-21′ marketplace=’UK’ link_id=’70c659f8-b3d6-11e7-beed-01df0efa9a34′]