Nie ma głupich pytań. Recenzja „What if?” Randalla Munroe.

Czy kiedykolwiek siedzieliście ze znajomymi i zadawaliście sobie pytania: co by było gdyby? Na przykład, ile mógłby unieść człowiek, gdyby miał taki stosunek siły do własnej masy, jaki ma mrówka? Ja robiłem to wiele razy. Nigdy jednak nie poświęcałem energii na dokładne kalkulacje — kończyło się na zabawie w zgadywanie. Scenariusze pisała wyobraźnia, a nie matematyka. Co by było, gdyby zwierzęta faktycznie mówiły w Wigilię ludzkim głosem? Czy Batman pokonałby tyranozaura? Czy możliwe byłoby skonstruowanie wyrzutni pajęczej sieci Spidermana?

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że istnieje facet traktujący podobne kwestie naukowo i udzielający wyczerpujących odpowiedzi!

 

Randall Munroe porzucił pracę dla NASA, by rysować zabawny komiks internetowy na stronie XKCD.com. Rysunki zyskały sporą popularność, a że poruszały tematy okołonaukowe, czytelnicy zaczęli wysyłać Randallowi przeróżne zagadnienia. „What if” (polski tytuł: „What if? A co gdyby? Naukowe odpowiedzi na absurdalne i hipotetyczne pytania.”) to zbiór najciekawszych i najdziwniejszych z nich, wraz ze szczegółowymi odpowiedzami.

Dowiecie się między innymi, co możnaby zasilić mocą generowaną przez Yodę, czy da się przeżyć pływanie w basenie na odpady atomowe, albo co by było, gdyby nagle zniknął księżyc. Żadna z odpowiedzi nijak nie pomoże wam w codziennym życiu. Pytania z pewnością nie należą do istotnych. Mimo wszystko lektura pobudza wyobraźnię i stanowi wciągającą rozrywkę. Niektóre wyjaśnienia nietypowych zagadnień mogą zaskoczyć, inne będą mocno przerysowane, lecz wszystkie interesujące na tyle, by czytać dalej.

„What if?” jest napisane gładko, żartobliwie i bardzo obrazowo. Rysunki autora bogato i dowcipnie ilustrują książkę, a całość łatwo pochłonąć w kilku posiedzeniach. Warto kupić ciekawemu (i nieco nerdowemu) dzieciakowi, ale i dorosły geek ubawi się po pachy, bo wyłapie więcej odniesień do kultury popularnej. Są oczywiście „Gwiezdne wojny”, ale znajdziecie też River Tam z „Firefly” i „Tajemnicę Andromedy”.

Książka usiana jest zabawnymi wstawkami. Niczego nie omijajcie. Przypisy, blurb, noty na skrzydełkach obwoluty — dosłownie wszędzie znajdziecie jakiś kawał. Oprócz humoru dostrzegam też wartość w popularyzacji naukowego podejścia i matematyki. Gdyby ludzie filmu czytali podobne tomy za młodu, wiele efektów specjalnych wyglądałoby inaczej, a cała paleta idiotyzmów byłaby może choć trochę mniej idiotyczna. Albo i nie, bo w końcu konwencja rządzi się swoimi prawami.

„What if?” nie nazwałbym pozycją obowiązkową, ale dla walorów rozrywkowych warto po nią sięgnąć.

[amazon_link asins=’1848549571′ template=’ProductCarousel’ store=’marsvie-21′ marketplace=’UK’ link_id=’44a1f0b2-b05d-11e7-ba3b-cb4205068988′]