11 książek pod choinkę — dla miłujących mądrość

Trzecia część cyklu prezentowego, tym razem książki z wiedzą wszelaką. Jedenaście tytułów, które nauczą was czegoś nowego. Mamy tutaj dwie biografie, trzy reportaże, coś o kosmosie, coś o ewolucji, dwie książki o historii człowieka, dwa podręczniki… Słowem, każdy znajdzie coś dla siebie, a ja mogę was jedynie zapewnić, że to zestawienie absolutnych sztosów. Jedziemy!

„Kosmiczne rozterki” — Neil deGrasse Tyson

Jeśli jesteście fanami science fiction, sięgaliście po programy popularnonaukowe (polecam doskonałe Astronarium!), albo książki Stephena Hawkinga, to prawdopodobnie nie będzie wam obcy żaden z poruszanych przez autora tematów. Być może dla was to zupełnie niepotrzebna książka powtarzająca wiedzę podstawową, którą już dawno posiedliście. Ale mówimy o prezentach świątecznych. Ciągle nie każdy wie, co wy wiecie. No i w tym przypadku jednak lekkość pióra i swoboda poruszania się pomiędzy twardą nauką a jej przystępnym dla laika podaniem, powinny uczynić lekturę łatwiej strawną i przyjemną. Tyson sypie anegdotami, nawiązuje do naukowych wpadek hollywoodzkiego kina, grzebie w przeszłości wszechświata, przepowiada koniec świata… Pisze naprawdę ciekawie, zamykając każdą opowieść w około dziesięciostronicowych rozdziałach. Polecam zarówno ten tom, jak i poprzednią „Astrofizykę dla zabieganych” tudzież „Kosmiczne zachwyty”. Pięknie wydane i z ciekawą zawartością — idealne na prezent pod choinkę.


„Thelonious Monk. Geniusz inny niż inni” — Robin D.G. Kelley

Uwielbiam jazz. Uwielbiam porządnie napisane biografie. Jeśli chcecie obdarować osobę, która dzieli te same pasje, to mam dla was rarytas. Wydawnictwo Kosmos Kosmos zabrało się za wprowadzenie na polski rynek fantastycznej biografii Theloniousa Monka. Na 900 stronach (sic!) Robin Kelley zmieścił życie legendy, historię drogi do chwały niedocenianego geniuszu pianina. Książka jest efektem czternastu lat studiowania życia Monka. Jest genialnie napisana (choć ma całkiem do dupy polski podtytuł, w oryginale brzmiący the Life and Times of an American Original).

Thelonious Monk wstrząsnął fundamentami jazzu, stworzył bebop i wreszcie został jednym z największych amerykańskich kompozytorów. Przez co musiał przejść, zanim zdobył uznanie? Nawet przez szpital psychiatryczny. Biografia arcydzieło.


„Leonardo da Vinci” — Walter Isaacson

Najnowszą biografię pióra Isaacsona recenzowałem wcześniej tutaj i nie wypadła najlepiej z powodu rzucających się błędów redakcyjnych i nadużywanych przez autora powtórzeń. Jednakże teraz Wydawnictwo Insignis wypuściło na rynek poprawione wydanie we wspaniałej twardej oprawie. Podtrzymuję zatem swoją opinię, że to najlepsza biografia da Vinciego dostępna dla polskiego czytelnika. Doskonały prezent dla osoby pasjonującej się sztuką w ogóle, sztuką renesansu i relacją między sztuką a nauką. Koniecznie w twardej oprawie!


„Heban” — Ryszard Kapuściński

Wydany w 1998 roku cykl reportaży o Afryce napisanych przez Kapuścińskiego na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Lekko fabularyzowany zapis podróży po Afryce, „świecie, w którym człowiek, czołgając się, próbuje wygrzebać z błota kilka ziaren zboża, żeby przeżyć do następnego dnia”, świecie skrzywdzonym setkami lat kolonializmu i niewolnictwa, świecie borykającym się z na nowo odzyskiwaną niezależnością. Jak pisał sam autor, „ten kontynent jest zbyt duży, by go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy – Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje”.

Osobiście uważam reportaże Ryszarda Kapuścińskiego za obowiązkowe (pomimo kontrowersyjnego wątku współpracy z wywiadem PRL). Pisałem kilka lat temu o „Imperium”. Wrażliwość i skupienie na człowieku oraz przemawiający do wyobraźni styl opowiadania, pozwalają zanurzyć się w doznaniach, wgryźć w pył afrykańskiej wioski, poczuć pot od nieznośnego gorąca, ale też dostrzec różnice kulturowe i zmagania jednostek na innej planecie Czarnego Lądu. Idealny prezent dla ogarniętego wanderlust miłośnika przygód.


„Obrońcy mórz” — Stanisław Sadkiewicz

Uskuteczniam prywatę, lecz mimo wszystko powyższa pozycja zasługuje na miejsce w tym zestawieniu. Mój kolega, Stachu, popełnił dzieło o somalijskich piratach. Absolwent I Liceum Ogólnokształcącego im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie, były żołnierz zawodowy, a wreszcie wzięty pisarz, barwnie, przejrzyście i pasjonująco nakreśla sytuację w rejonie Rogu Afryki, czyli Półwyspu Somalijskiego, z perspektywy oficera ochrony statków morskich. Polacy są wszędzie, ale nie wszyscy mają do powiedzenia coś fascynującego, do tego w pochłaniający bez reszty sposób. Stanisław Sadkiewicz ma.

Idealny prezent dla każdego zainteresowanego militariami, geopolityką i dokładniejszym spojrzeniem na rozwój somalijskiego piractwa. Staszek wyjaśnia pokrótce burzliwą historię Somalii, stara się przeanalizować przyczyny pojawienia się w tym rejonie piratów i ewolucji ich działalności aż do słynnego uprowadzenia tankowca Sirius Star w listopadzie 2008 roku, i dalej. Co to jest koncepcja mare liberum? Dlaczego Somalijczycy tak lubią posługiwać się przydomkami? Jak wygląda praca oficera ochrony statków? Dlaczego piractwo to biznes prowadzony nawet wbrew potępieniu przez islamskich duchownych? Jak ważna jest umiejętność zabijania… czasu? Warto!


„Negocjuj jakby od tego zależało twoje życie” — Chris Voss

Chyba najlepszą rekomendacją dla tej pozycji będą realne korzyści, jakie sam zyskałem i stale zyskuję dzięki jej uważnemu przestudiowaniu. Przykłady? O wiele łatwiejsze rozmowy z trudnymi osobami, wynegocjowane anulowanie prowizji za udzielenie kredytu, korekta zachowania współpracownika w taki sposób, aby był za to wdzięczny i szczęśliwy. To wszystko w zaledwie miesiąc od przeczytania książki Vossa. Nawet się nie zastanawiajcie, to jest podręcznik życia.


„Najwspanialsze widowisko świata” — Richard Dawkins

Jak pisałem kilka miesięcy temu: „Przede wszystkim książka Dawkinsa uzmysłowi wam długotrwały proces kompletowania wiedzy o organizmach żywych i wymarłych, zbierania skamielin oraz poznawania różnorodnych podgatunków, aby następnie dokonać, wciąż uzupełnianej o nowe odkrycia, analizy porównawczej. Poznacie pojęcia puli genów; przypomnicie sobie o udomowieniu zwierząt i roślin (to nie żadne bóstwo stworzyło kalarepę, brokuł, kalafior, jarmuż czy brukselkę, tylko człowiek, stosując sztuczny dobór „wyewoluował” te odmiany kapusty); dowiecie się też, dlaczego zarodek rośnie według z góry założonego planu dorosłego osobnika, a raczej rozwija się na zasadzie samoorganizacji, jako wypadkowa zakodowanych w DNA reguł, środowiska wewnątrz organizmu matki i losowości. Przeczytacie o trwających miliony lat zmianach w organizmach opanowujących nowe dla siebie nisze biologiczne”.

Dobry prezent dla każdego, kto chciałby zrozumieć oraz umieć wyjaśnić założenia i potężne fundamenty teorii ewolucji.


„Pierwsze znaki” — Genevieve von Petzinger

„Czy pismo pojawiło się znikąd? Czy może ewolucja prowadząca do powstania sumeryjskiego Gilgamesza rozpoczęła się dużo wcześniej? Wreszcie, czy malowidła i znaki w jaskiniach europejskich stanowią przełom, czy wyłącznie kontynuację procesu zapoczątkowanego jeszcze wcześniej w Afryce? […] „Pierwsze znaki” to znacznie więcej, ale warto odkrywać tę książkę na własną rękę. Być może lektura zmieni wasze podejście do „jaskiniowców”, być może pokaże, jak bardzo metoda naukowa nie jest zgadywaniem, być może nauczy szacunku do ogromnej potrzeby piękna, jaką nasz gatunek wykazywał eony przed wymyśleniem trzech głównych religii monoteistycznych. Zmarłych chowaliśmy 400 tysięcy lat temu, sztukę mieliśmy 200 tysięcy lat temu, muzykę mieliśmy przynajmniej 40 tysięcy lat temu. To zmienia perspektywę, a książki zmieniające perspektywę to obowiązkowe pozycje w mojej biblioteczce”.

Tak pisałem o książce Petzinger i nadal uważam ją za pozycję obowiązkową. Świetna na prezent dla osoby zafascynowanej prehistorią, historią pisma i języka, a także poniekąd historią sztuki.


„The Radium Girls” — Kate Moore

Książka ku przestrodze. Opowiada o niebezpieczeństwach szybkiej i bezmyślnej adopcji nowych technologii, ryzyku darzenia zaufaniem korporacji, które gotowe są przekupić lekarzy, naukowców i prasę, aby ochronić swoje interesy nawet kosztem życia lub zdrowia własnych pracowników, wreszcie o walce — z czasem, z chorobą, z przeciwnościami losu, z prawnikami i otoczeniem, o należne odszkodowanie, nawet jeśli tylko dla zabezpieczenia rodziny, kiedy walczących już zabraknie.

Więcej o tej książce znajdziecie tutaj, a najlepsza będzie na prezent dla fana lub fanki reportażu dokumentalnego z ludzkim spojrzeniem.


„Magia sprzątania” — Marie Kondo

Tak jak „Negocjuj jakby od tego zależało twoje życie” zwiększyło moje możliwości osiągania celów, tak „Magia sprzątania” zmieniła moje życie, pomagając uwolnić się raz na zawsze od ciągłego bałaganu. Wspaniały japoński minimalizm w połączeniu z praktycznymi radami na stałe i niewymagające utrzymywanie porządku to złoty sposób na ogarnięcie swojego pokoju (puszczam oko do czytelników/widzów Jordana Petersona), a co za tym idzie, uwolnienie energii na wydajniejsze kierowanie pozostałymi, ważniejszymi aspektami życia.

Prosta metoda wyjaśniona krok po kroku i nagle, kilka worków śmieci później, człowiek żyje w zupełnie innym otoczeniu, z zupełnie innymi priorytetami. Już sami wiecie, dla kogo to będzie dobry prezent.


„Trzeci szympans” — Jared Diamond

Jeśli macie znajomego, który z zapałem opowiadał wam o lekturze „Sapiens” Harariego, to koniecznie sprezentujcie mu tę dwudziestosiedmioletnią książkę. „Trzeci szympans” wyjaśnia, dlaczego człowiek to wyłącznie kolejne zwierzę, tylko trochę bardziej efektywne.

Diamond pisze o tym, dlaczego homo sapiens jest gatunkiem barbarzyńskim, ludobójczym, zadufanym w sobie, dziwnym i samobójczym, a także o tym, że wszystko, co uważamy za domenę ludzką, zwierzęta albo odkryły wcześniej, albo również czynią, my jesteśmy w tym tylko lepsi dzięki większemu mózgowi, postawie wyprostowanej i przeciwstawnym kciukom. To tylko drobny zarys, po więcej sięgnijcie do mojego wcześniejszego wpisu, ale zaręczam, że książka warta jest poświęconego czasu.


Rzutem na taśmę zdołałem opublikować być może najważniejszy wpis prezentowy, choć prawdopodobnie zbyt późno, by dotarły one na Święta.

Niemniej jednak szczerze polecam wszystkie powyższe książki, ponieważ każda może poszerzyć horyzonty, a nawet zmienić życie.

Zachęcam także do rzucenia okiem na pierwszą: fantastyka; i drugą część cyklu prezentowego: dla dzieci.


Zdjęcie wyróżniające wpis: Frida Bredesen z Unsplash.