Dziewięć książek pod choinkę — dla dzieci

Druga część cyklu prezentowego, tym razem książki dla dzieciaków w różnym wieku. Coś z wiedzą i coś budującego wrażliwość. Nowości i klasyka. Dziewięć książek, które przyniosą wiele pożytku i radości każdemu małemu czytelnikowi. Pamiętajcie, by dziecko częściej widziało was z książką niż smartfonem w ręku i czytajcie swoim pociechom ile wlezie. Serio. To ważne, więc powtórzę — czytajcie dzieciom. Na maksa. Co czytać, pytacie? Choćby coś z poniższego zestawienia. Jedziemy!

1. „Pożyczalscy” — Mary Norton

Co tu dużo mówić, „Pożyczalscy” tak wpłynęli na moją wyobraźnię w dzieciństwie, że do dziś o nich myślę, kiedy zginie mi w praniu skarpetka, albo gdzieś się zawieruszy coś drobnego. Z pewnością państwo Podpiekarnik gotują w naparstku jakieś „pożyczone” ode mnie resztki jedzenia.

Historie rodu malutkich złodziejaszków w angażujący sposób poruszą tematy dorastania, uprzedzeń i społeczeństwa klasowego, a przy okazji pobudzą kreatywność. Na cykl składa się pięć książek: „Kłopoty rodu Pożyczalskich”, „Pożyczalscy idą w świat”, „Pożyczalscy na wyspie”, „Pożyczalscy w przestworzach” i „Pożyczalscy pomszczeni”. Wygląda na to, że chwilowo wszystkie sklepy czekają na dodruk książek Mary Norton.


2. „Zorza północna” — Philip Pullman

Serię „Mroczne materie” warto polecić nie tylko ze względu na niedawno nakręcony przez BBC, New Line i HBO serial. Zupełnie odjechane spojrzenie na duchowość, dorastanie, władzę, rodziców i wiele innych tematów. Z pewnością książki dla dzieci powyżej 11 roku życia, ze względu na obecność przemocy, aczkolwiek niezbyt dosłownej. Poruszają jednak tematy dosyć skomplikowane i wbrew pozorom nie zero-jedynkowe. Na przykład główna dziecięca bohaterka Lyra Belacqua nieraz ratuje siebie lub przyjaciół kłamstwami i manipulacjami.

Mimo szerzonej opinii o kontrowersyjnej antyreligijności seria Pullmana traktuje o świecie, w którym dusze mają materialną postać i nierozerwalną więź ze swoimi posiadaczami, a głównym przeciwnikiem lorda Asriela nie jest Bóg, a jego uzurpator. Być może serial pomoże wam wyrobić sobie zdanie, zanim podejmiecie decyzję. Ja żałuję, że nie miałem okazji przeczytać „Mrocznych materii” w dzieciństwie. Wspaniała lektura.

W skład trylogii wchodzą: „Zorza północna” (znana również jako „Złoty kompas”, a w nowym wydaniu jako „Zorza polarna”), „Zaczarowany nóż” oraz „Bursztynowa luneta”. Najnowsze polskie wydania zdobią okładki projektu Dark Crayon.


3. „Zaina” — Wanda Szymanowska

Niezwykle wartościowa opowieść o różnorodności, otwartości i tolerancji. Krótka, ozdobiona szkicami, napisana przystępnym językiem „Zaina” to historia nastoletniej córki polskiej katoliczki i syryjskiego muzułmanina, która trafia do polskiej szkoły po doświadczeniu okropieństw wojny i trudów obozów dla uchodźców. Jak można się domyślać, dzieci reagują różnie na kogoś tak odmiennego, najczęściej werbalną agresją wywołaną strachem.

Zaina Nahla musi sobie poradzić nie tylko z nastawieniem rówieśników, ale także ze swoją przeszłością i próbą ułożenia życia w nowej rzeczywistości.

Jeśli zależy wam na wykształceniu u swych dzieci wrażliwości, szacunku do nieco odmiennych ludzi, czy po prostu zwykłej empatii, to gorąco polecam tę piękną i mądrą książkę.


4. „Baśń o dębowym sercu” — Artur Jasiński

Tym razem coś absolutnie pięknego dla szkrabów w wieku od czterech do ośmiu lat. Cudowna baśń o Antku, który postanawia odzyskać z rąk czarnoksiężnika serce prastarego dębu, aby uratować drzewo oraz swoją rodzinną wioskę przed suszą.

Nie tylko bogata w ilustracje i porządnie wydana, ale przede wszystkim wciągająca i doprawdy magicznie opowiedziana baśń. Nic, tylko czytać ją na dobranoc. Zaufajcie mi, dzieciaki to docenią. Kupujcie, bo coś takiego zdarza się bardzo rzadko.


5. „Mapy. Edycja fioletowa” — Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Aleksandra i Daniel Mizielińscy stworzyli międzynarodowy bestseller o łącznym nakładzie ponad trzech milionów egzemplarzy. 66 krajów i łącznie 75 ogromnych map wypełnionych ciekawostkami z całego świata. Polecam edycję fioletową, gdyż jest to najnowsze rozszerzone wydanie — edycje niebieska i pomarańczowa mają po prostu mniej map.

Podstawowa wiedza o świecie w przystępnej formie, odpowiedniej już dla trzylatka. Gdzie żyją dziobaki, gdzie rosną baobaby, w którym miejscu można podziwiać zorzę polarną, a gdzie rośnie kumkwat i wreszcie jakie sery pochodzą z Francji? Wiele, wiele więcej ciekawostek na dużych kolorowych planszach zapewni całe godziny edukacyjnej frajdy. Warto!


6. „Co robisz z pomysłem?” — Kobi Yamada, Mae Besom

Stanowczo pozycja, którą trzeba mieć. Zachwycająca opowieść o chłopcu, który wpadł na pomysł. Pomysł, jak wiadomo, niesie ze sobą dużo zabawy, potencjalne korzyści i często trochę niepewności czy zwątpienia. Czy pomysł jest dobry? Jak o niego dbać, jak karmić, by rozrastał się, przynosił radość, dodawał motywacji, a wreszcie rozwinął się w coś, co może zmienić życie?

Doskonale pomyślana graficznie książeczka, w której czarnobiały świat nabiera kolorów wraz z rozwojem pomysłu chłopca. Nauczy nie tylko najmłodszych, by zwracać uwagę nawet na najdziwniejsze pomysły, pielęgnować je, zdobywać pewność siebie i pewnego dnia pozytywnie zmieniać świat. Masz pomysł i co z nim zrobisz, to zależy od ciebie. Dla dzieci od czwartego roku życia.


7. „Dziewczynka, która wypiła księżyc” — Kelly Barnhill

Wiedźma porywająca dzieci? To już było. Tym razem mieszkańcy Protektoratu, dla ochrony przed „złą” czarownicą, oddają jej co roku najmłodsze dziecko. Sęk w tym, że Xan nie jest złą wiedźmą i za każdym razem odbiera porzucone na skraju lasu niemowlę i odnajduje dla niego nowy dom z kochającą rodziną. Jedyne odstępstwo to Luna, która zamieszkała razem z Xan, smokiem Fyrianem i potworem Glerkiem.

Kolejna współcześnie napisana, przecudnie liryczna, ale też dojrzała baśń o miłości i życzliwości. Ogrom pozytywnej energii, bardzo niewiele przemocy, niesamowity klimat, duża wartość wychowawcza. Książka odpowiednia dla dzieci mniej więcej od dziewiątego roku życia, choć niektóre mogą mieć trudność z wielowątkową fabułą. Pełna magii baśń, która wciągnęła niejedną dorosłą osobę, a w czytelnikach zaszczepia umiłowanie pokoju. Koniecznie.


8. „Ewolucja. Zagadka życia na Ziemi” — Jan Paul Schutten

Dzieci są głodne wiedzy. To wielka sztuka przekazać skąplikowane poniekąd teorie w przystępny dla najmłodszego czytelnika sposób. Oczywiście najlepiej, gdy prosty, zrozumiały język wspomagają bogate i ciekawe ilustracje. Jan Paul Schutten stara się wprowadzić czytelnika w tajniki doboru naturalnego, ewolucji życia na Ziemi i historii powstania teorii Darwina, a pomaga mu w tym masa obrazków autorstwa Floor Rieder.

Niektórzy recenzenci oceniają „Ewolucję…” na odpowiednią już od ósmego roku życia, jednakże sugerowałbym ją ciut starszym dzieciom. Dlaczego? Na przykład, żeby znały choć trochę mnożenie: „Zięby wysiadują średnio trzy pisklęta w roku. Jeśli każde z nich wysiedzi kolejne trzy, to mamy ich już dziewięć, jeszcze nie tak dużo. Ale one wysiedzą za rok 27 piskląt. Te z kolei 81 piskląt, a następne 243, a jeszcze następne, kolejno, 729, 2187, 6561 i 19683.” Jeśli wasz ośmiolatek poradzi sobie z tym fragmentem, to śmiało. Jeśli nie, kupcie tę książkę trochę starszemu dziecku. Ale kupcie. Niech powoli uczy się o nauce i jej ograniczeniach, o powstawaniu hipotez i teorii naukowych, niechaj poznaje aktualną wiedzę o przeszłości planety.


9. „Porwanie Baltazara Gąbki” — Stanisław Pagaczewski

Kończę książką, którą większość z was prawdopodobnie kojarzy z dzieciństwa, jeśli nie w papierowej, to w animowanej formie. Co oznacza, że przynajmniej znacie okrzyk szpiega z krainy Deszczowców (Carramba!) oraz postać Bartłomieja Bartolini herbu Zielona Pietruszka.

Przypominam sobie zaszywanie się w pokoju z bardzo starym wydaniem „Porwania…” i przeżywanie na nowo wydarzeń z kreskówki. Teraz możecie swoim pociechom kupić ładnie ilustrowane wydanie w twardej oprawie, zawierające wszystkie trzy tomy opowieści o ekipie z Krakostanu: „Porwanie…” i „Misję Baltazara Gąbki” oraz „Gąbka i latające talerze”. Tom ów nosi tytuł „Przygody Baltazara Gąbki”, a znajdziecie go w poniższych sklepach.


To wszystko w tegorocznym zestawieniu, choć oczywiście przychodzi mi do głowy wiele innych tytułów. Pamiętacie przygody Tomka Wilmowskiego? Pana Samochodzika? Akademię pana Kleksa?

Z pewnością możecie polecić dużo więcej utworów dla dzieci, które powinno się mieć. Nie krępujcie się i dodajcie je w komentarzach, niech inni skorzystają.

Zachęcam także do rzucenia okiem na pierwszą część cyklu prezentowego: fantastyka.


Zdjęcie wyróżniające: Josh Applegate on Unsplash