„Cribsheet”, czyli ściągawka z wiedzy o dzieciach. Recenzja.

Fragment okładki książki Emily Oster z tytułem i grafiką.

Młodzi rodzice stawiają czoła wielu dylematom już od samego porodu. Jak długo karmić piersią? Kiedy zacząć szkolenie nocnikowe? Czy szczepić? Dookoła pewnych tematów narosło sporo fałszywych przekonań, mitów i zabobonów. Czy jest ktoś, kto przekopałby się przez badania naukowe i uznane poradniki, aby udzielić ostatecznej odpowiedzi na tak wiele pytań?

Wtem, cała na biało wkracza Emily Oster, ekonomistka z doktoratem z Harvardu, autorka świetnie się sprzedających i opartych na naukowych danych książek o podejmowaniu decyzji w trakcie ciąży i rodzicielstwa. Mity związane z ciążą obala w „Expecting better”, zaś przewodnik do lepszego, zrelaksowanego rodzicielstwa to wydana w 2020 „Cribsheet”. Dzisiaj o tej drugiej.

„Cribsheet” jest ściągawką z aktualnej wiedzy naukowej, wyjaśniającą zagadnienia najczęściej nurtujące rodziców.

Kiedy dziecko powinno zacząć mówić, kiedy chodzić, a kiedy przejść z trzech na dwie drzemki? Co mieści się w zakresie normy, jeśli chodzi o raczkowanie lub jego brak? Czy ma sens zaczynanie treningu z nocnikiem przed 27 miesiącem życia? Co z telewizją? Co z karmieniem piersią (kiedy przestać, czy faktycznie takie dobroczynne, ja się ma do raka piersi)? Czy szczepionki są groźne? Co z alergenami? Czy klapsy mają dobry czy zły wpływ na zachowanie dziecka? Czy czytać dziecku od maleńkości? Czy dłuższy urlop macierzyński ma wpływ na rozwój dziecka i do jakiego momentu? Czy metoda „na wypłakanie się” działa, czy szkodzi dziecku, a może pomaga? Czy…? Kiedy…? Jak…?

W każdym rozdziale Emily Oster stara się zarysować historyczne podejście do danej kwestii oraz najbardziej aktualne doniesienia naukowe i zalecenia. Czasami autorka zaznacza, że nie ma wystarczających dowodów, by jednoznacznie określić jakąś sprawę. Czasami wprost przyznaje, że choć badania istnieją, to nie zostały przeprowadzone tak, by można było zaufać ich rezultatom, co może wynikać ze zbyt małej próby, niedoskonałej metody badawczej, nie uwzględnienia wszystkich czynników itd. We wstępie i w treści książki rzetelnie tłumaczy, że oprócz samych wyników, prześwietliła także metodologię badań i posegregowała je według stopnia wiarygodności. Na końcu każdego rozdziału znajdziemy tabelkę z krótkim podsumowaniem. Teoretycznie wystarczy przeczytać te tabelki, jeśli nie jesteś zainteresowana całą historią jakiegoś problemu.

Weźmy na przykład rozdział o wprowadzaniu stałych pokarmów do diety dziecka. Tabelka podsumowująca mówi, że wczesna ekspozycja na alergeny redukuje ryzyko i ilość przypadków alergii pokarmowej; że dzieci mogą długo przyzwyczajać się do nowych smaków, więc warto próbować spokojnie kilka razy, bo im więcej smaków poznają na początku, tym lepiej będą akceptować nowe jedzenie później; że nie ma dowodów wspierających tradycyjne rekomendacje dotyczące kolejności wprowadzania różnych pokarmów; że tak zwane „baby-led weaning” (wprowadzanie pokarmów na podstawie tego, co dziecko samo chce spróbować) nie jest, według dostępnych danych, żadną magiczną metodą ; oraz że suplementacja witaminy D jest rozsądna, ale nie ma sensu wariować, kiedy przeoczy się jedną lub kilka dawek.

Tabelka daje ci kwintesencję rozdziału, wszystkie odpowiedzi na tacy. Co nie znaczy, że nie warto przeczytać przykładowo o historii odkrycia, którego dokonał Gideon Lack, a które doprowadziło do zmiany brytyjskich rekomendacji dotyczących podawania dzieciom orzeszków ziemnych. Dowiedziawszy się, że na alergię na orzeszki ziemne cierpi w Izraelu tylko 0,2% dzieci, kiedy w Wielkiej Brytanii odsetek ten wynosił 2%, Lack najpierw przeprowadził szeroko zakrojone badanie ankietowe, a potem randomizowane badanie na około siedmiuset dzieciach w wieku czterech do jedenastu miesięcy, w którym rodzice jednej grupy mieli podawać dzieciom 6 gramów orzeszków tygodniowo, a rodzice drugiej nie podawać orzeszków wcale. Mało tego, do badania celowo wybrano dzieci wykazujące oraz nie wykazujące wrażliwości na orzeszki. W grupie wyeksponowanej na orzeszki 3,2% dzieci miało alergię w wieku pięciu lat, za to w grupie bez ekspozycji aż 17,2%! Wśród dzieci z małym ryzykiem alergii, wystąpiła ona u 1,9% dostających orzeszki i u 13,7% unikających orzeszków. Natomiast wśród dzieci z wysokim ryzykiem, wystąpiła ona u 10,6% dostających orzeszki oraz aż u 35,3% unikających orzeszków! Okazało się, że standardowa brytyjska rekomendacja odradzająca podawania orzeszków ziemnych maleńkim dzieciom, a szczególnie dzieciom z wysokim ryzykiem alergii, była całkowicie błędna, bo powinna brzmieć zupełnie odwrotnie.

Podobnych historii nie brakuje i zdecydowanie warto jednak przeczytać „Cribsheet” w całości. Książka ma 352 strony, ale 25% z tego to przypisy, więc do przekartkowania zostaje około dwustu sześćdziesięciu dwóch stron. Muszę dodać, że początkującym rodzicom „Cribsheet” nie zastąpi obszernego tomiszcza Heidi Murkoff „Pierwszy rok życia dziecka” (sprawdź, gdzie kupić), lecz będzie jego doskonałym uzupełnieniem.

Na koniec kilka słów o tytule, który wydaje mi się całkiem błyskotliwy i nie jestem pewien, czy udałoby się go przetłumaczyć na język polski zachowując niuanse znaczeniowe. Otóż rzeczownik „crib sheet”, czasami pisany razem, oznacza jednocześnie prześcieradło do dziecięcego łóżeczka (łóżeczko to crib, a sheet to prześcieradło) oraz ściągę (amerykański synonim to cheat sheet). Zdobiący okładkę rysunek wykresu wplecionego w szczebelki łóżeczka nasuwa na myśl kolejne angielskie słowo: spreadsheet, oznaczające arkusz kalkulacyjny, czyli elektroniczny dokument organizujący dane, aby pomóc w ich zrozumieniu i w planowaniu. Trafny zestaw skojarzeń zawarty w jednym słowie: łóżeczko dziecięce i ściągawka organizująca dane, by pomóc w decyzjach wychowawczych. Prawda, że zgrabne?

https://images3.penguinrandomhouse.com/cover/9780525559276

„Cribsheet: A Data-Driven Guide to Better, More Relaxed Parenting, from Birth to Preschool” Emily Oster, 2020, Penguin Books, 352 strony.

Gdzie kupić?

Pamiętajcie, że „Cribsheet” wydano w 2020 roku i książka jeszcze nie została przetłumaczona na język polski. Można ją dostać wyłącznie w oryginale, a w związku z tym jest dostępna tylko w kilku miejscach. W dniu powstawania recenzji najlepszą cenę (40,49 zł + 11,99 zł dostawa, darmowa przy zamówieniu powyżej 100 zł) za książkę w miękkiej oprawie oferował Amazon Polska. Amazon UK za to oferuje miękką oprawę za £8,19, wersję na Kindle za £5,69, a w abonamencie Audible audiobook za £0,99. Być może jakiś wydawca niedługo wypuści polską wersję na rynek? Trzymam kciuki.